piątek, 6 lutego 2015

"Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema."

Piątek, dwudziesta trzecia trzydzieści.
Nowo przybyłe żywiczne chłopisko drzemie na półce, okryte polarowym kocykiem, coby nie zmarzło bez odzienia. (Tak, dobrze widzicie... Moja empatia w stosunku do lalek właśnie niebezpiecznie zbliżyła się punktu krytycznego.)
A ja, zamiast pochłaniać pod kołderką świeżutki kryminał, od dwóch godzin szyję dla lalczura gacie.
Cóż, "Czymże jest życie, jeśli nie sze­regiem nat­chnionych sza­leństw? - Trze­ba tyl­ko umieć je po­pełniać! A pier­wszy wa­runek: nie po­mijać żad­nej spo­sob­ności, bo nie zdarzają się co dzień." 

czwartek, 29 stycznia 2015

No to kupiłam!

Borze w ostatnim poście na swoim blogu zachęca seksistowsko: Kup pan żywicę!
No to kupiłam, w ramach walki o prawa kobiet do kupowania żywic:> Co prawda nie oferowaną przez Justynę głowę, a całą lalkę, tym razem SD.
Styczeń nie jest najlepszym momentem na zakupy, bo portfel i konto świecą pustką po mikołajowo-gwiazdkowym szaleństwie, więc przez chwilę dręczyły mnie wyrzuty sumienia z powodu grzechu rozrzutności, ale utłukłam je jak natrętne muchy przy pomocy niezbitych argumentów:
- jeśli pozbędę się ostatniego kawałka wolnego miejsca na półce, to nie będę kupować więcej BJD (khm, khm...)
- zasłużyłam na nagrodę za weekendy spędzone na wawelskim kursie i dwa zdane egzaminy (oraz - awansem - za kolejne pięć).
-  należy mi się coś na pocieszenie za to, że nie zdołałam dotrzeć na lalkowe spotkanie z Justyną, Kasią i Piotrkiem (powód - patrz wyżej).
Tożsamość żywicy pozostanie na razie tajemnicą - ciekawskich odsyłam do definicji retardacji:>
Maleńka podpowiedź:




BTW, głowę, o której pisze Borze, znam osobiście i gorąco polecam - sama pewnie bym się skusiła, gdyby nie to, że już posiadam łeb z tym moldem, tylko w mniejszym rozmiarze.